USA, Hawaje, O’ahu – Chiefs Luau

Chiefs Luau

Będąc na Hawajach chociaż raz chcieliśmy (a w zasadzie to ja chciałem) chociaż raz przejść się na tradycyjne występy. Na pokaz kultury hawajskiej. Wiele lat wcześniej byłem na czymś takim na Wyspie Wielkanocnej i pamiętałem, że zrobiło to na mnie wtedy duże wrażenie.

Wyniki poszukiwania w internecie dawały dosyć dużo podpowiedzi. Z racji tego, że na O’ahu mieliśmy tylko dwa dni wykluczyłem Centrum Kultury Polinezyjskiej, jako to gdzie trzeba spędzić za dużo czasu. Choć może ostatecznie to był jednak błąd.

My w każdym razie postawiliśmy na udział w Lu’au, które można powiedzieć, że jest tradycyjną hawajską ucztą. Czyli w turystycznym rozumieniu jest to lokalna kuchnia połączona z tradycyjnymi występami.

Po przejrzeniu oferty wybraliśmy Chiefs Luau. Miejsce to jest częścią większego kompleksu Wet 'n' Wild Hawaii (park wodny) przy zachodnim końcu autostrady H1. Impreza nie jest tania, bo najtańsze bilety kosztowały nas 99 USD od osoby. Ale cóż, wakacje to wakacje :) Po przyjeździe na miejsce odbieramy bilety, zostajemy obdarowani tradycyjnymi naszyjnikami i przechodzimy pod „scenę”. Tutaj każdy jest prowadzony do stolika i ma czas wolny. Obok serwują drinki, i jest mini targ lokalny. Po pewnym czasie otwierana jest kuchnia i można sobie podjeść. Zresztą całkiem smacznie. Gdy już wszyscy odwiedzili kuchnię i wystarczająco się ściemniło rozpoczęły się lokalne występy.

Nie mogę powiedzieć, były całkiem fajne, ale nie porywające. Te które pamiętam z Wyspy Wielkanocnej były niesamowite i mimo, że to było już wiele lat temu do dziś świetnie pamiętam. Te były OK. Poniżej mała próbka tego co działo się na scenie.

Noclegi na O’ahu najlepiej znaleźć sobie w Honolulu lub okolicy.

Jako opcję budżetową polecam serwis Airbnb.

Booking.com
Chiefs Luau
Chiefs Luau
Chiefs Luau
Chiefs Luau
Chiefs Luau
Default image
Kazimierz Pawłowski
Podróżnik. Pilot wycieczek, miłośnik sportów nie tylko ekstremalnych. Zapraszam na autorskiego bloga poświęconego moim pasjom. Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Na co dzień pracując jako pilot wycieczek spędzam znaczną cześć roku w podróży. Lubię wracać do domu, przespać się we własnym łóżku, spotkać ze znajomymi, a przede wszystkim spędzić czas ze swoją narzeczoną. Odpocząć. Ale gdy za długo jestem w domu, wyjeżdżam na własne wakacje :) A przygodami z nich dzielę się na tym blogu.

Zostaw komentarz