Test: skarpetki Smartwool Hike Medium Crew

Test: skarpetki Smartwool Hike Medium Crew 1 Prawdopodobnie najlepsze skarpetki jakie do tej pory miałem. Przeszedłem w nich niemal połowę Głównego Szlaku Beskidzkiego i tyle samo Głównego Szlaku Sudeckiego, piorąc co drugi dzień, a kolejny susząc w nocy i w dzień na plecaku.

Są dosyć grube na stopie, co za tym idzie, obawiałem się czy nie są za ciepłe na lato. Nie są. Dzięki temu, że wykonane są z wełny merynosów, doskonale odprowadzają wilgoć i ciepło ze stopy, jednocześnie dobrze tłumiąc podłoże.

Myślę też, że to im zawdzięczam tylko minimalną ilość odcisków po przejściu obu szlaków, czyli niemal 1000 kilometrów.

Są też wyjątkowo wytrzymałe. Generalnie szybko niszczę skarpetki. W ekspresowym tempie zazwyczaj wyskakują mi dziury na miejscu dużego palca. Czasami na pięcie. Na tych na razie nie ma śladu po jakiejkolwiek dziurze. Jedynie lekko się zmechaciły na łydkach, w miejscu, gdzie kończy się but.

Dodam, dla osób, które nie czytały moich relacji. Podczas GSB przechodziłem dziennie około 33 kilometry, przez 15 dni. Idąc od około 7:00 do 19:00. Na kolejnym szlaku czyli GSS były to średnio 34 kilometry dziennie, przez dni 13.

Przez cały dzień nie zdejmuję butów, które niekiedy po deszczu bywały wilgotne w środku. Można więc powiedzieć, że był to dla nich ekstremalny test, moim zdanie zdany na maksimum punktów.

Zdecydowanie polecam.

Test: skarpetki Smartwool Hike Medium Crew 2

Test: skarpetki Smartwool Hike Medium Crew 3

Test: skarpetki Smartwool Hike Medium Crew 4

Test: skarpetki Smartwool Hike Medium Crew 5

Default image
Kazimierz Pawłowski
Podróżnik. Pilot wycieczek, miłośnik sportów nie tylko ekstremalnych. Zapraszam na autorskiego bloga poświęconego moim pasjom. Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Na co dzień pracując jako pilot wycieczek spędzam znaczną cześć roku w podróży. Lubię wracać do domu, przespać się we własnym łóżku, spotkać ze znajomymi, a przede wszystkim spędzić czas ze swoją narzeczoną. Odpocząć. Ale gdy za długo jestem w domu, wyjeżdżam na własne wakacje :) A przygodami z nich dzielę się na tym blogu.

Zostaw komentarz