Test – ręcznik szybkoschnący Rockland

Rockland Tym razem do testów dostałem pełen zestaw przydatnych rzeczy. Na pierwszy ogień poszedł ręcznik szybkoschnący Rockland. Przez ostatnie dwa miesiące zdążył być już ze mną kilka razy w górach – na Cyrli, w Gorczańskiej Chacie, w Tatrach Słowackich, oraz na Kubie.

Ręcznik w zasadzie spełnił wszystkie moje oczekiwania. Jest mały, więc po zwinięciu i wsadzeniu do dołączonego pokrowca spokojnie mieści mi się w niewielkiej kosmetyczce. Nie przesiąka zapachami, więc nawet gdy rano spakuję go mokrego, wieczorem nie śmierdzi.

Jak na ręcznik szybkoschnący dobrze sobie radzi i wygodnie się nim wyciera. Wiadomo, że zwykły ręcznik frotte znacznie lepiej będzie chłonął wodę, ale ten naprawdę daje radę.

Można go znaleźć w wielu sklepach internetowych w bardzo rozsądnej cenie co jest jego kolejnym plusem.

Ma też jeden minus – brakuje pętelki aby móc go bez problemu zawiesić na gwoździu czy wieszaku :)

Podsumowując – ręcznik szybkoschnący Rockland, to obowiązkowa pozycja na liście do spakowania na krótkie i długie wyjazdy. Mi się przydaje i na pewno mogę go polecić.

Rockland

Rockland

Rockland

Default image
Kazimierz Pawłowski
Podróżnik. Pilot wycieczek, miłośnik sportów nie tylko ekstremalnych. Zapraszam na autorskiego bloga poświęconego moim pasjom. Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Na co dzień pracując jako pilot wycieczek spędzam znaczną cześć roku w podróży. Lubię wracać do domu, przespać się we własnym łóżku, spotkać ze znajomymi, a przede wszystkim spędzić czas ze swoją narzeczoną. Odpocząć. Ale gdy za długo jestem w domu, wyjeżdżam na własne wakacje :) A przygodami z nich dzielę się na tym blogu.

2 komentarze

Zostaw komentarz