Uzbekistan – wyprawa nad morze / jezioro / pustynię aralską

Aral Mieliśmy jechać do Kirgistanu, po kilku latach wrócić w najwspanialsze góry jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Po części tak się stało, ale większą część wyjazdu spędziliśmy w Uzbekistanie który przejechaliśmy ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód.

Ponieważ plan zakładał góry, wybór padł na lipiec. Zaletą tego terminu był też brak turystów, co za tym idzie niskie ceny. Wadą temperatury. A te na naszej trasie wahały się zazwyczaj w przedziale 40-50 stopni Celsjusza. I to było naprawdę trudne do przeżycia.

Natomiast jedno co można powiedzieć, to to, że zdecydowanie warto Uzbekistan odwiedzić.

Zacznę jednak od początku. Jak już wspominałem, myśleliśmy z Kasią aby wrócić do Kirgistanu. Mamy do tego kraju olbrzymi sentyment. To był tak naprawdę nasz pierwszy wspólny dłuższy wyjazd. Łączni z Chinami ponad dwa miesiące w drodze.

Pojawia się promocja ? Ukraińskie Linie Lotnicze mogą nas zawieść do Taszkientu za ok. 1000 zł. Szybka decyzja, bilety kupione. Za jednym zamachem będziemy w Kirgistanie i przy okazji zobaczymy Uzbekistan w którym jeszcze nie byliśmy. Do tego pierwszego kraju nie potrzebujemy wiz, do drugiego niestety tak, i ich załatwienie jest niestety bardzo drogie. Sama wiza Uzbecka (30 dni / 2 wjazdy) to 90 USD, do tego zaproszenie (my zapłaciliśmy za nie 40 USD, dostaliśmy je z hostelu w Taszkiencie).

Niestety ukraińskie linie, stwierdziły, że w takiej cenie nie opłaca im się latać na tej trasie i miesiąc przed wylotem dostaliśmy informację, że nasze bilety są anulowane, połączenie zlikwidowane, a my za 2 tygodnie dostaniemy zwrot pieniędzy za bilety. Chwilowa panika.

Z pomocą przyszedł nam Aeroflot, który wystartował z promocjami i na ten sam termin udało nam się znaleźć połączenie za ok. 1600zł, czyli jeszcze do przeżycia. A więc wakacje uratowane, jedziemy:)

Default image
Kazimierz Pawłowski
Podróżnik. Pilot wycieczek, miłośnik sportów nie tylko ekstremalnych. Zapraszam na autorskiego bloga poświęconego moim pasjom. Nie potrafię usiedzieć na jednym miejscu. Na co dzień pracując jako pilot wycieczek spędzam znaczną cześć roku w podróży. Lubię wracać do domu, przespać się we własnym łóżku, spotkać ze znajomymi, a przede wszystkim spędzić czas ze swoją narzeczoną. Odpocząć. Ale gdy za długo jestem w domu, wyjeżdżam na własne wakacje :) A przygodami z nich dzielę się na tym blogu.

Zostaw komentarz