
Obecnie przejazd jak by to brzydko powiedzieć jest “bardziej cywilizowany”. Wagony co prawda nie są pierwszej młodości, ale porządek musi być. Prowadnica pilnuje aby integracja za daleko się nie posunęła, w wagonach typu plackarta na noc gasi się światło i wszyscy grzecznie śpią.
Na peronach niemal nie uświadczy się “babuszek”, a więc pozostają własne zapasy i wagon restauracyjny. A ten o dziwo jest naprawdę przyjazny cenowo. Można dobrze zjeść, posiedzieć przy piwie i nie zbankrutować.
Wyjechaliśmy z Moskwy z dworca Jarosławskiego około 30 minut po północy. Cały poprzedni dzień spędziliśmy na nogach, najpierw lecąc rano z Warszawy do Moskwy, a następnie zwiedzając miasto więc padnięci od razu popełniliśmy wielką gafę. Dodam, że jechaliśmy w opcji full wypas czyli Kupe. Chcąc się szybko położyć wygrzebaliśmy ze schowka pod łóżkiem poszewki i zabraliśmy się za ich zakładanie. Gdy już prawie skończyliśmy ujrzeliśmy pełen politowania wzrok konduktora, który właśnie zaczynał roznosić świeżą pościel ;)
Brzozy, brzozy i jeszcze raz brzozy… W życiu tylu brzóz nie widziałem ;) Krajobrazy przeplatane niewielkimi wioskami oraz wielkimi stacjami tranzystorowymi.
Dni płyną sennie, niektórzy wysiadają, pojawiają się nowi pasażerowie. Wszyscy sympatyczni i chętni aby rozmawiać (oczywiście tylko po rosyjsku), a rozmowę doprawiać odrobiną czegoś mocniejszego.
Z upływem czasu człowiek dochodzi do coraz większej wprawy jak się całemu wykąpać w pociągowej toalecie 2 kubkami wody ;) W każdym wagonie obowiązkowo znajdziemy także kocioł ze wrzątkiem. Bez wątpienia jest to jeden z najgenialniejszych wynalazków ludzkości, do których zdążyłem się już wcześniej przyzwyczaić w chińskich pociągach.
Warto mieć ze sobą zestaw narzędzi, to tak jeżeli chodzi o praktyczne informacje. Bardzo przydaje się przy zamykaniu i otwieraniu okien, które są drewniane i często nie chcą z nami współpracować.
Ciekawsze i większe miejscowości na naszej trasie jakie mijamy to między innymi: Kirow – Perm – Jekaterynburg – Tiumeń – Omsk – Nowosybirsk – Krasnojarsk; aby po niecałych 4 dniach podróży dotrzeć do naszego celu jakim był Irkuck.
Po kilku dniach wrócimy znowu do pociągu tum razem aby przejechać z Irkucka do stolicy Mongolii czyli Ułan Bator.
Bez wątpienia przejazd koleją transsyberyjską jest wielką przygodą i warto tego chociaż raz doświadczyć.
































