Zhangjiajie – to tu kręcono Avatara

Bajkowe krajobrazy, właśnie dla takich tu przyjechałem i jest ta wyprawa. Park narodowy wpisany na listę UNESCO, sceneria gdzie kręcono film Avatar. Niewiele z tych miejsc, które widziałem może się równać z Zhangjiajie.

W dwa dni, które tu spędziłem można „zaliczyć” wszystkie punkty widokowe zaznaczone na mapie. Chyba, że przesiaduje się z rozdziawioną buzią gapiąc się na niesamowite krajobrazy i przy okazji podglądając chińskich artystów przenoszących je na płótno. Dlatego mnie udało się zwiedzić jedynie połowę parku. Ale nie żałuję. Pośpiech w takich miejscach zabija ich piękno.

Jako, że jeszcze nie zaczął się sezon, udawało mi się od czasu do czasu znaleźć takie miejsce, przez które przechodziła jedna grupa osób na kilka minut, co tu nie często się zdarza. Jednak większość czasu trzeba założyć iż nie uda się wyrwać od tłumu.
Ja w oba dni wybrałem wersję wdrapywania się na szczyty co za każdym razem zajmowało mi ok. jednej do dwóch godzin. Potem chodząc grzbietami spędzałem na górze jeszcze kolejnych kilka. Ale tak naprawdę prawie wszędzie tam można dojechać autobusem, podwożącym do platform widokowych. W dodatku bezpłatnym co tu nie często się zdarza. Lub kolejką linową, ale już dodatkowo płatną.

Zainstalowali tutaj też na jednym skalnym słupie nietypową windę. Biegnie po skale na sam szczyt, a całą jedną stronę ma przeszkloną tak, żeby można było podziwiać widoki. Jedzie jedną minutę, a przyjemność ta w jedną stronę to wydatek 46rmb.

Trasy wytyczone są też w wąwozach, wzdłuż rzeki, to z kolei pozwala spojrzeć z zupełnie innej perspektywy, na otaczającą nas scenerię. Z dołu. Obie perspektywy robią olbrzymie wrażenie, natomiast ja zdecydowanie wolę chodzić po szczytach. Gdy góry rozciągają się aż po horyzont.

Pionowe przepaście, skalne słupy o idealnie prostych ścianach. Niektóre przepaście czy mosty mogą przyprawić o prawdziwy zawrót głowy. Wszystko spowite delikatną mgiełką.

Ale wszystko ma swoje dwie strony.

Uważam, iż 245 rmb za dwudniowy bilet wstępu na teren parku to lekka przesada. W ogóle to wszystkim się tu w d. za przeproszeniem przewróciło. Mała zupka 10rmb, większa już 15, mały napój 10rmb, trzy ziemniaczki 5rmb. To samo można było mieć w Changsha za 1/3 tej ceny. Polecam też zakupy w samej wiosce przed wejściem do parku. W minimarketach można się zaopatrzyć za normalną cenę na cały dzień wędrówki.

Nie ma tu hostelu, więc zostałem zmuszony zamieszkać na dwa dni w hotelu za 80rmb / noc. Podobno w sezonie ten pokój kosztuje już 300rmb. Całkiem przyzwoity, ale znowu bez rewelacji. Jeżeli ktoś chce to na terenie samego parku też w wielu miejscach istnieje możliwość przenocowania.

Przewijają się tu tłumy ludzi. Cały szlak jest wyłożony betonowymi blokami, imitującymi drewno. Do góry prowadzą schody. Pewnie przy tej ilości osób jest to jedyne wyjście aby wszystkiego nie zadeptać, ale… Do tego gdy tylko pokropi wszystko robi się niemiłosiernie śliskie. Podest nieraz prowadzi 2-3 metry nad ziemią. Za bardzo zagapimy się do góry na to co nas otacza i leżymy połamani w rowie;)

Uwaga na małpy!

W życiu bym się tu nie spodziewał małp. Do czasu, gdy jedna z nich skoczyła na mój plecak, wyrwała wystające z bocznej kieszeni ciastka i uciekła do lasu. Po raz pierwszy zostałem okradziony w Chinach i to przez małpę;)

Do Zhangjiajie przyjechałem nocnym pociągiem z Changsha, hard sleeper to koszt 177rmb, a jedzie się ok. 11 godzin. Mały problem pojawił się po wyjściu z pociągu. Chciałem zgodnie z tym co radzi mój przewodnik z miasta dojechać do wioski o tej samej nazwie. Niestety była to jedyna rzecz, którą Lonely Planet zapomniał przetłumaczyć na Chiński. Więc nie było łatwo wytłumaczyć o co mi chodzi;) W końcu udało się lokalną komunikacją (autobus nr.5) podjechać na dworzec autobusowy, skąd za 10rmb i ok. 50 minut dostałem się tam gdzie chciałem, czyli niemal pod samą bramę parku.

W busiku nawiązałem zaś nowe znajomości. Od słowa do słowa i miałem towarzystwo na prawie na cały pierwszy dzień pobytu. Grupka chińskich studentów z pobliskiego uniwersytetu – dwóch chłopaków i dziewczyna też wybierali się pochodzić po górach. Więc nie dość, że mi się nie nudziło, miał mi kto robić zdjęcia to jeszcze nie musiałem błądzić po szlakach, których jest tu dosyć dużo, tylko ładnie zostałem poprowadzony na jeden ze szczytów, przez wszystkie punkty widokowe:)

Mimo swoich minusów, z czystym sumieniem polecam każdemu odwiedziny w tym miejscu. Ja się zakochałem w tych krajobrazach.

Jeżeli chcielibyście zatrzymać się tu na dłużej, tutaj znajdziecie listę hoteli w okolicy: Zhangjiajie.
Jako opcję budżetową polecam serwis Airbnb.

Może Ci się również spodoba

15 komentarzy

  1. kasai napisał(a):

    Zachwycające!! A z cenami do parków narodowych w Chinach to faktycznie przesadzają…

  2. Bolanren napisał(a):

    Witam
    Byłem w Zhang Jia Jie 4 dni temu i za ten sam bilet na pociag zapłaciłem 70 rmb (twarde lezace) i podróz trwała 8 godzin.Jechałem z Changsha (mieszkam tu). Zapraszam na moj blog „Raport z Panstwa Srodka”

  3. Kazimierz Pawłowski napisał(a):

    Ale pewnie nie ten sam pociąg. Mam jeszcze ten bilet przed sobą, więc ceny nie przekręciłem. Jechałem nocnym, więc może dlatego cena była inna?

  4. online napisał(a):

    Tak, prawdopodobnie tak jest

  5. leo_32 napisał(a):

    Tylko Polak mógł napisać o tak pięknym miejscu w ten spsoób, czyli ceny, ceny, ceny. Najlepiej by było za darmo albo na sfałszowany bilet. Wstyd!

    • Ali napisał(a):

      Nie wierzę, że ktoś mógł napisać taki komentarz… cóż, w sumie to pozazdrościć, że obce jest Panu hasło „budżetowe podróżowanie”. Jako wzorowy Polak mógłby Pan wspomóc twórcę bloga, sypnąć pieniążkiem i pewnie mniej byłoby na blogu narzekania na ceny ;)
      Pozdrawiam

  6. Kazimierz Pawłowski napisał(a):

    Wstydzić to mógłbym się gdybym ukradł bilet… Każdy ma prawo wyrazić swoją opinię o wszystkim i nie ma w tym nic wstydliwego.

    Piszę co mi się podoba, jak również o tym co mi nie się podoba. A jak ktoś ma inne zdanie to zawsze zapraszam do dyskusji.

  7. wysrodkowani.blog.pl napisał(a):

    my wlasnie wrocilismy z tego parku. bylismy cztery dni, a chetnie zostalibysmy nawet dluzej. niesamowite miejsce. w dodatku pierwszego dnia wszystko bylo pokryte sniegiem, wiec widok niezapomniany.
    tez bylismy zaskoczeni malpami i tez chcialy nas okrasc, ale udalo nam sie obronic :)
    bylismy poza sezonem, wiec bilet kosztowal ok. 140 RMB i bylo bardzo malo ludzi, wiec polecam ten okres na zwiedzanie. zgadzam sie, ze w Chinach wstepy sa stanowczo za drogie.

  8. Kazimierz Pawłowski napisał(a):

    Ja byłem w Zhangjiajie dwa razy i za każdym razem wracam zachwycony. Zimą jeszcze nie miałem okazji zobaczyć, ale mogę sobie wyobrazić jak to musi kapitalnie wyglądać :)

  9. aldona napisał(a):

    wspaniale informacje .poniewaz wybieramy sie tam w lutym ale mozemy to zmienic mamy duzo czasu na poby w chiach to kiedy jest najlepszy czas na wizyte zeby bylo przed albopod koniec sezonu

    • Kazimierz Pawłowski napisał(a):

      Omijać trzeba chiński Nowy Rok, 1 maja i 1 października. Szczyt sezonu to lipiec i sierpień. Myślę, że luty – marzec to całkiem fajny okres, choć może być tam jeszcze dosyć zimno. Ja osobiście najbardziej lubię wiosnę – tak okolice kwietnia – maja.

  10. grazyna napisał(a):

    wlaśnie obejrzałam kolejny raz „Avatar” i wpisałam w google fraze , gdzie kręcono ten film …i tak znalazlam ten blog :) dziekuję za przepiękne zdjęcia…a gdyby tak tam poleciec..hmm na emeryturze jestem , czas mam, kase uskładam :)…zdjęcia mnie powaliły pozdrawiam

    • Kazimierz Pawłowski napisał(a):

      Tak to piękne miejsce jak i całe Chiny. A moim zdaniem podróże to najlepiej wydane pieniądze – to co zobaczyliśmy na zawsze w nas zostanie. Zapraszam na wyprawę ze mną jako pilotem :)

  1. Lipiec 19, 2011
  2. Sierpień 16, 2011

    […] ŚWIAT AVATARA Like this:LikeBe the first to like this post. […]

Proszę, zostaw swój komentarz: