Kolej transsyberyjska – z Moskwy do Irkucka

Kolej transsyberyjskaOwiana legendą trasa i linia kolejowa, miejsce gdzie zatraca się czas. Jadąc z Moskwy do Irkucka przez 4 dni przekraczamy granice kilku stref czasowych. To powoduje, że powoli tracimy poczucie tego kiedy jest dzień, a kiedy noc. Jedziemy, integrujemy się z miejscowymi podróżnymi, odwiedzamy „wars” śpimy, jemy i znowu integrujemy się… Jedynymi przerywnikami są postoje na stacjach kolejowych. Możemy wtedy z zewnątrz podziwiać nasz pociąg, rozprostować kości na peronie, a nawet pozwolić sobie na krótki wypad po zakupy do miasta.

Obecnie przejazd jak by to brzydko powiedzieć jest „bardziej cywilizowany”. Wagony co prawda nie są pierwszej młodości, ale porządek musi być. Prowadnica pilnuje aby integracja za daleko się nie posunęła, w wagonach typu plackarta na noc gasi się światło i wszyscy grzecznie śpią.

Na peronach niemal nie uświadczy się „babuszek”, a więc pozostają własne zapasy i wagon restauracyjny. A ten o dziwo jest naprawdę przyjazny cenowo. Można dobrze zjeść, posiedzieć przy piwie i nie zbankrutować.

Wyjechaliśmy z Moskwy z dworca Jarosławskiego około 30 minut po północy. Cały poprzedni dzień spędziliśmy na nogach, najpierw lecąc rano z Warszawy do Moskwy, a następnie zwiedzając miasto więc padnięci od razu popełniliśmy wielką gafę. Dodam, że jechaliśmy w opcji full wypas czyli Kupe. Chcąc się szybko położyć wygrzebaliśmy ze schowka pod łóżkiem poszewki i zabraliśmy się za ich zakładanie. Gdy już prawie skończyliśmy ujrzeliśmy pełen politowania wzrok konduktora, który właśnie zaczynał roznosić świeżą pościel ;)

Brzozy, brzozy i jeszcze raz brzozy… W życiu tylu brzóz nie widziałem ;) Krajobrazy przeplatane niewielkimi wioskami oraz wielkimi stacjami tranzystorowymi.

Dni płyną sennie, niektórzy wysiadają, pojawiają się nowi pasażerowie. Wszyscy sympatyczni i chętni aby rozmawiać (oczywiście tylko po rosyjsku), a rozmowę doprawiać odrobiną czegoś mocniejszego.

Z upływem czasu człowiek dochodzi do coraz większej wprawy jak się całemu wykąpać w pociągowej toalecie 2 kubkami wody ;) W każdym wagonie obowiązkowo znajdziemy także kocioł ze wrzątkiem. Bez wątpienia jest to jeden z najgenialniejszych wynalazków ludzkości, do których zdążyłem się już wcześniej przyzwyczaić w chińskich pociągach.

Warto mieć ze sobą zestaw narzędzi, to tak jeżeli chodzi o praktyczne informacje. Bardzo przydaje się przy zamykaniu i otwieraniu okien, które są drewniane i często nie chcą z nami współpracować.

Ciekawsze i większe miejscowości na naszej trasie jakie mijamy to między innymi: Kirow – Perm – Jekaterynburg – Tiumeń – Omsk – Nowosybirsk – Krasnojarsk; aby po niecałych 4 dniach podróży dotrzeć do naszego celu jakim był Irkuck.

Po kilku dniach wrócimy znowu do pociągu tum razem aby przejechać z Irkucka do stolicy Mongolii czyli Ułan Bator.

Bez wątpienia przejazd koleją transsyberyjską jest wielką przygodą i warto tego chociaż raz doświadczyć.

DSC_0362

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Kolej transsyberyjska

Może Ci się również spodoba

Proszę, zostaw swój komentarz: