Moja zimowa galeria zdjęć na W24

Zdjęcia z tego roku, ale z zeszłego sezonu – styczeń 2013. Mój pierwszy wpis na W24, skusił mnie zimowy konkurs. A że mi się spodobało to pewnie znowu coś u nich opublikuję.

Tymczasem zapraszam do galerii:

Zima w pieninach

Kirgistan 2014 – trekking w górach Tien Shan

Zapraszam na trekking w niesamowite góry Kirgistanu. Podczas naszej wyprawy będziemy musieli zmierzyć się z własnymi słabościami, będziemy pokonywać górskie przełęcze, podziwiać niesamowite widoki. Cały ekwipunek musimy zmieścić w plecaku na naszych ramionach. Czyli przygoda życia :)

Termin: 2-21 sierpień 2014

Trasa: Bishkek, Ala Archa, Karakol, trekking w górach Tien Shan, Kochkor, konna wycieczka nad jezioro Song Kol

Wyprawa dla osób z normalną kondycją. Dziennie podczas trekingu maszerujemy ok. 7-8 godzin. Przekraczając przełęcze na prawie 4000 metrów n.p.m.

Więcej »

Zimowy autostop przez Rosje

Pomysl – dojechac autostopem do Murmanska. W zimie, tak aby zobaczyc zorze polarna.

Byl pomysl, teraz czas na realizacje. Jedziemy!

Wyprawa rozpoczeta, trzymajcie kciuki :) Relacja zaraz po powrocie!

 

 

 

, , ,

Paryż zimą

ParyżNie ma to jak tanie linie lotnicze! Na co dzień używam Azuona do skanowania interesujących mnie kierunków, choć niestety z Krakowa ostatnio ciężko znaleźć ciekawą promocję. Ale oto Ryanair wrzucił w lutym Paryż za 75 zł od osoby w jedną stronę. Co prawda może nie jest to lot za złotówkę, niemniej jednak grzechem było by nie skorzystać ;)

Wyjazd tylko na cztery dni, więc opcja wygodna. Przez serwis www.wimdu.pl wynajmujemy przytulny apartament z kominkiem na Montmartre i zakładamy, że naszym głównym problemem na miejscu będzie kwestia wyboru wina do kolacji.

Wina… Przylatujemy wieczorem, więc szybka przesiadka na autobus do centrum, dalej metro i lądujemy pod naszym lokum. Klucze mieliśmy odebrać w pubie na rogu ulicy. Ich znalezienie zabrało obsłudze nieco czasu, a więc siadamy na moment i oczywiście zamawiamy wino. Na pytanie jakie odpowiadamy o zgrozo – czerwone, na co miła kelnerka uświadamia nas, że jesteśmy we Francji i tu wybór jest znacznie większy i nie sprowadza się jedynie do koloru ;)
Więcej »

Mongolia

MongoliaJuż na zawsze będzie mi się kojarzyć z UAZ-em i drogami których nie ma. Auto na takie warunki rewelacyjne, młotkiem i drutem wszystko da się naprawić, a zważywszy, że często do najbliższej miejscowości jest kilka dni jazdy jest to cecha nie do przecenienia. Zachodnie konstrukcje pod tym względem nie mogą się równać z rosyjską.

Asfaltowe drogi w Mongolii kończą się już kilka kilometrów za Ułan Bator. Z około 3500 kilometrów jakie tam przejechaliśmy w 90% drogi nie było. Czasami była widoczna, czasami nasz driver kierował się swoim szóstym zmysłem. Zazwyczaj udawało mu się trafić. W terenie czuł się jak ryba w wodzie. Więc skakaliśmy po pustyni i wertepach 90 km/h. Asfalt był czymś tak dziwnym do czego nie był przyzwyczajony, że jak gdzieś przez przypadek się pojawił od razu zwalnialiśmy do 60 km/h.

Z perspektywy czasu jest to na pewno piękny kraj. Zdjęcia ogląda się cudownie. Ale na miejscu po kolejnym dniu jazdy przez 6-7 godzin po wertepach myśli się już tylko o jednym. Nigdy więcej nie wsiądę do tego przeklętego auta!

Tak, zdecydowanie zwiedzanie Mongolii, przede wszystkim będzie mi się z tym kojarzyło. Ale kiedy siniaki na czterech literach zaczynają znikać zaczyna na pierwszy plan wysuwać się krajobraz. A ten jest naprawdę niesamowity.
Więcej »

Kolej transmongolska czyli Irkuck – Ułan Bator

DSC_0507Żegnamy boską wyspę Olchon i ruszamy w dalszą drogę. Po przyjeździe do Irkucka zostawiliśmy rzeczy w przechowalni bagażu i udaliśmy się na kilkugodzinny spacer po mieście. Irkuck zachwyca swoją zabudową. Stare drewniane domy są po prostu niesamowite. Szkoda tylko, że większość z nich jest w tragicznym stanie…

Samo miasto ma charakter, jak by to powiedzieć jest klimatyczne. Po prostu ma to coś :) I pomimo, a może właśnie dlatego, że spędziłem w nim tylko kilka godzin chciałbym tam jeszcze wrócić.

Styl dworca kolejowego od razu przynosi na myśl ten w Krakowie. Pociągi jeżdżą według czasu moskiewskiego więc trzeba się pilnować aby niczego nie pomylić i o właściwej godzinie stawić się na peronie.
Więcej »

,

Bajkał – Olchon

Olchon - BajkałPo spędzeniu kilku dni w pociągu i kolejnych kilku godzin w busie dotarliśmy na Olchon. Oczywiście nie mogło obyć się bez przygód. Ostatni prom na wyspę odpływa ok. północy. Jako, że w Irkucku na dworcu byliśmy przed 21:00 czasu dużo nie mieliśmy. Kierowca już czekał na nas na peronie i tylko nerwowo nas poganiał. Drogę traktował jak tor wyścigowy i kilka minut przed wybiciem godziny zero wpadliśmy do portu. A więc jeszcze tej nocy będziemy na miejscu – we wsi Chużyr.

W międzyczasie nasz rajdowiec zdążył się pochwalić, że nawet jak byśmy się spóźnili to miał ustalone z kapitanem, że prom na nas poczeka. Oczywiście za drobną opłatą z naszej strony. W Rosji jak widać wszystko da się załatwić:)

Przeprawa nie trwa dłużej jak pół godziny. I już prawie jesteśmy w domu. Prawie… Wydaje się, że to tuż tuż. Ale droga, a w zasadzie jej brak powoduje, że jazda pomimo rajdowych zapędów kierowcy nie należy do najszybszych. Koniec, końców docieramy do bazy u Nikity w Chużyr.

Więcej »

, ,

Baza u Nikity na Olchonie (w Chużyr)

Baza u Nikity na OlchonieMiejsce schronienia zranionych dusz. Miejsce gdzie można uciec od świata, od otaczającej nas rzeczywistości od codzienności. Gdzie czas płynie inaczej, gdzie można porozmawiać, pobawić się, ale i odpocząć i pomilczeć. Spotkać nieprzeciętne kobiety.

Baza u Nikity (Nikita i Natalia Bencharov) w miejscowości Chużyr na Olchonie – bo to o niej mowa. Jedno z najbardziej niezwykłych miejsc na świecie jakie miałem okazję do tej pory odwiedzić.

Nikita czyli mistrz Związku Radzieckiego w ping ponga po zakończeniu kariery sportowej przeniósł się na Olchon. Jako jedyny na wyspie umiał posługiwać się językiem angielskim, więc gdy pojawiał się tam jakiś zachodni turysta miejscowi wysyłali go właśnie do niego. I tak z czasem powstała cała baza turystyczna.

Więcej »

, ,

Kolej transsyberyjska – z Moskwy do Irkucka

Kolej transsyberyjskaOwiana legendą trasa i linia kolejowa, miejsce gdzie zatraca się czas. Jadąc z Moskwy do Irkucka przez 4 dni przekraczamy granice kilku stref czasowych. To powoduje, że powoli tracimy poczucie tego kiedy jest dzień, a kiedy noc. Jedziemy, integrujemy się z miejscowymi podróżnymi, odwiedzamy „wars” śpimy, jemy i znowu integrujemy się… Jedynymi przerywnikami są postoje na stacjach kolejowych. Możemy wtedy z zewnątrz podziwiać nasz pociąg, rozprostować kości na peronie, a nawet pozwolić sobie na krótki wypad po zakupy do miasta.

Obecnie przejazd jak by to brzydko powiedzieć jest „bardziej cywilizowany”. Wagony co prawda nie są pierwszej młodości, ale porządek musi być. Prowadnica pilnuje aby integracja za daleko się nie posunęła, w wagonach typu plackarta na noc gasi się światło i wszyscy grzecznie śpią.

Na peronach niemal nie uświadczy się „babuszek”, a więc pozostają własne zapasy i wagon restauracyjny. A ten o dziwo jest naprawdę przyjazny cenowo. Można dobrze zjeść, posiedzieć przy piwie i nie zbankrutować.

Więcej »

,