Moje Chiny (subiektywnie) – praca zamiast zasiłku

DSC_0484W Chinach często można zobaczyć jak 10 osób wykonuje pracę, którą u nas zajmuje się jedna osoba. Tworzone są w pewien sposób sztuczne miejsca pracy. Jako przykład można podać autobusy w Pekinie. Oprócz kierowcy, można w nich zobaczyć konduktora (w przegubowych nawet dwóch) i ochroniarza.

Kiedy zwiedzamy jakiś obiekt, bilety zazwyczaj moglibyśmy samo sobie skasować na elektronicznych bramkach. Ale przy każdej takiej jednej stoi osoba, która weźmie od nas ten bilet i za nas go podbije.

Więcej »

Moje Chiny (subiektywnie) – Przyciemniane szyby w samochodach, jaki sens ma zabranianie?

szybaTutaj, czyli w Chinach 90% samochodów ma przyciemniane przednie boczne szyby. Mocno przyciemniane. Wyjątek zazwyczaj stanowi mały trójkąt przy lusterkach, który przyciemniony nie jest. I to wystarcza aby nie pogarszać sobie widoczności.

W upalne słoneczne dni, których u nas jest z roku na rok coraz więcej, takie rozwiązanie rewelacyjnie się sprawdza. Poprawia wydajność klimatyzacji. Nie oblewamy się potem, kiedy siedzimy po słonecznej stronie.

Więcej »

Moje Chiny (subiektywnie) – ludzie (galeria zdjęć)

Chiny - ludzieZapraszam do obejrzenia galerii moich zdjęć w serwisie Wiadomości24.pl

Jak zawsze subiektywny wybór, zdjęcia pochodzą z kilku lat, z różnych moich wyjazdów. Ludzie – to oni tworzą to fascynujące Państwo. To oni są najważniejsi, tworzą niepowtarzalny, wspaniały klimat Państwa środka.

Zapraszam:
Różne oblicza Chin – ludzie (zdjęcia)

Moje Chiny (subiektywnie) – korki na bramkach autostradowych, czyli jak z problemem radzą sobie Chińczycy

Ilość aut w Chinach rośnie lawinowo. Korki w Pekinie urastają już do miana legendy. Na autostradach buduje się 3,4,5 pasów w jedną stronę. Ale jak wszędzie bramki poboru opłat tworzą wąskie gardła.

Chińczycy do tego problemu podchodzą nad wyraz kreatywnie. W okresie zwiększonego ruchu, nie załamują rąk, albo jak u nas rząd nie rozdaje prezentów pod publikę z naszych pieniędzy (podatków) podnosząc szlabany.

Więcej »

Moje Chiny (subiektywnie)

Moje ChinyW Państwie Środka spędzam średnio pół roku każdego roku. Przejechałem je z północy na północ i z zachodu na wschód. Wiele razy. Kilka razy samemu, kilka razy z moją wspaniałą drugą połówką. A także niezliczoną już ilość razy jako pilot z moimi grupami na trampingach i wycieczkach.

Mam tam przyjaciół, uczestniczyłem w chińskim ślubie. Mam też kontrahentów z którymi współpracuję już od wielu lat.

Pracuję jeszcze nad językiem, moim marzeniem jest biegle mówić po Chińsku.

Tak, myślę, że udało mi się w jakimś niewielkim, ale jednak stopniu poznać to wspaniałe państwo i niesamowitych ludzi, którzy tam mieszkają.

Dlatego postanowiłem stworzyć nowy dział na blogu poświęcony tylko i wyłącznie Chinom. Bardzo subiektywny.

Moje Chiny – czyli moje obserwacje, moje przemyślenia, ciekawostki. Chiny moimi oczami.

A więc zapraszam do lektury i dyskusji :)

Taszkient

DSC_0009Lądujemy na lotnisku w Taszkiencie w środku nocy. Najpierw kolejka do kontroli paszportowej. Potem druki celne, gdzie należy dokładnie wpisać ile pieniędzy a także cennych rzeczy w tym elektroniki wwozimy. I jesteśmy w Uzbekistanie!

Pierwsze spostrzeżenia. Wszystko trwa wyjątkowo długo. Niby urzędnicy pracują, ale każda procedura trwa całe wieki. W miarę naszego pobytu w tym kraju, będzie to tylko narastać.

I ciekawa obserwacja – na lotnisku wszystko w 3 językach – uzbeckim, rosyjskim i angielskim. W dużych miastach 99% osób umie po rosyjsku, więc ten język bardzo się przydaje. Od czasu do czasu udaj się znaleźć kogoś ze znajomością angielskiego. Jednak im dalej od centrów turystycznych tym częściej spotykaliśmy osoby które posługiwały się jedynie językiem uzbeckim, a ten nie sposób zrozumieć.

Więcej »

,

eXtremalny test sandałów TEVA TERRA FI LITE

tevaTym razem przez miesiąc intensywnym testom poddawałem sandały TEVA TERRA FI LITE. Test był wyjątkowo ekstremalny. Po pierwsze sandały dostałem dzień przed wyjazdem, dodam miesięcznym, do Uzbekistanu i Kirgistanu. A więc od razu zostały „rzucone na głęboką wodę”;) Przez miesiąc praktycznie się z nimi nie rozstawałem, poza kilkoma dniami w górach w Kirgistanie, kiedy przerzuciłem się na nieocenione buty AKU Camana GTX, których testy przeprowadzałem już kilka miesięcy wcześniej w Nepalu.

W lipcu w Uzbekistanie temperatury wahają się pomiędzy 40 a 50 stopni Celsjusza. I to było największe wyzwanie dla sandałów. Na wstępie może napiszę, że nie jestem fanem tego typu obuwia i gdy tylko mogę ubieram zwykłe buty. Tym razem w zasadzie było to nie możliwe. Nasza trasa biegła z Taszkientu, przez Samarkandę, Bukharę, Chiwę i Nukus do Moynak i dalej nad Jezioro Aralskie. Potem szybki przerzut na drugą stronę kraju, przekroczenie granicy z Kirgistanem, Osh, kilka dni w górach pod Szczytem Lenina i powrót przez Ferganę do Taszkientu.

A więc sandały musiały się przede wszystkim sprawdzić w mieście. Gdzie czeka wiele pułapek, nie mówiąc o tym, że nie zawsze chciało by się wszystkich śmieci dotykać gołą stopą.

Dwoma słowy mogę powiedzieć, że sandały TEVA TERRA FI LITE sprawdziły się.

Więcej »

Uzbekistan – wyprawa nad morze / jezioro / pustynię aralską

AralMieliśmy jechać do Kirgistanu, po kilku latach wrócić w najwspanialsze góry jakie kiedykolwiek widzieliśmy. Po części tak się stało, ale większą część wyjazdu spędziliśmy w Uzbekistanie który przejechaliśmy ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód.

Ponieważ plan zakładał góry, wybór padł na lipiec. Zaletą tego terminu był też brak turystów, co za tym idzie niskie ceny. Wadą temperatury. A te na naszej trasie wahały się zazwyczaj w przedziale 40-50 stopni Celsjusza. I to było naprawdę trudne do przeżycia.

Natomiast jedno co można powiedzieć, to to, że zdecydowanie warto Uzbekistan odwiedzić.

Więcej »

Blog – reaktywacja

W ostatnim czasie, a w zasadzie chcąc być szczerym to przez ostatnie jakieś 2-3 lata straszliwie zapuściłem się w prowadzeniu tego bloga. Niestety, bo sprawia mi sporo frajdy dzielenie się moimi przygodami, opowiadanie o podróżach. A tych było sporo. Była Gruzja – autostopem, potem Rosja i wyprawa także autostopem do Murmańska po zorze polarną. Był Nepal i trekking wokół Annapurny, a kilka dni temu wróciliśmy z Uzbekistanu znad morza/jeziora/pustyni Aralskiego.

A więc mam od teraz solidne postanowienie systematycznego nadrabiania zaległości :) Proszę trzymajcie kciuki aby się udało!

 

Gruzja 2012 – autostopem pod Kazbeg

GruzjaJeden z najciekawszych moich wyjazdów. Miesiąc w podróży, dwa tygodnie w drodze i dwa tygodnie w górach Gruzji. Całość zamknęła się w kwocie ok. 1000 zł. Podstawowe założenie jakie przyjęliśmy to nie płacimy za noclegi i nie płacimy za przejazdy. Były od tego wyjątki ale nieliczne.

Podróżowanie autostopem pozwala spotykać niesamowitych ludzi, przeżywać kapitalne historie. A przede wszystkim poznawać dany kraj. Poznawać prawdziwie.

Przejechaliśmy w 4 osoby kilka tysięcy kilometrów. Ja wraz z trzema dziewczynami. Z tym, że na trasie Polska – Gruzja – Polska podzieliliśmy się. Po dwie osoby zdecydowanie łatwiej łapać autostop.

Więcej »

, ,