Z wizytą u BaiCai, czyli na chińskiej prowincji
Na weekend wróciłem do Wuhanu aby odwiedzić BaiCai, moją znajomą z wrześniowego wyjazdu, która wtedy pracowała tutaj w hostelu jako wolontariuszka, szkoląc swój angielski. Wybraliśmy się razem do jej rodzinnego miasteczka Ezhou i na położoną opodal farmę jej rodziców.
Przyjechałem tutaj nocnym pociągiem z Fenghuag i od razu z BaiCai, która już czekała na mnie w hostelu pognaliśmy na dworzec autobusowy. Wpadliśmy tam w ostatniej chwili, bo dwie minuty później mieliśmy już autobus. Sam przejazd to ok. dwie godziny, z czego połowę zabrało, wydostanie się z miasta.
