Changsha; dziwne miasto
Z jednej strony jest to duże miast, stolica prowincji. Z drugiej czułem się nieco jak małpa w zoo;) Zdaje się, iż zagraniczni turyści nie często tam zaglądają, bowiem budziłem sporą sensację na każdym kroku. Nie powiem, jest to całkiem miłe, ale jak przez cały dzień co pięć minut słyszy się: hi, hello, how are you itp. zaczyna być to męczące. Do tego dochodzą jeszcze sesje zdjęciowe.
Jak w parku dopadła mnie jakaś szkolna wycieczka to przez dwadzieścia minut najpierw robiliśmy sobie grupowe zdjęcia, a potem jeszcze każdy pojedynczo chciał się ze mną sfotografować. W pewnym momencie stało przede mną całe stadko dzieciaków i telefonami robili mi zdjęcia. Chyba jestem jakąś gwiazdą, tylko jeszcze o tym nie wiem;)
Samo miast jest dosyć czyste i zadbane porusza się po nim też dosyć łatwo. W pobliżu dworca kolejowego jest również lokalny dworzec autobusowy, na który zjeżdżają się miejskie autobusy. Przystanki opisane są niestety tylko po Chiński, ale zacząłem już się w tym łapać i zawsze uawało mi się wysiąść tam gdzie chciałem. Koszt przejazdów to 1-2 rmb.

