Dunhuang – pustynia, wielbłądy i buddyjskie groty
Oaza na jedwabnym szlaku. Pełne uroku, niewielkie miasteczko, pośrodku niczego. Przyklejone do Sahary, znaczy do piaszczystej pustyni z wielkimi wydmami. Jedziesz autobusem miejskim do końca miasta i stajesz na parkingu nad którym wznosi się wielka wydma. A pod nią kolejny parking, tym razem dla wielbłądów. I wielbłądzia myjnia
Szczęka opada! Jest po prostu bajkowo pięknie.
Za 80RMB od osoby wykupiliśmy sobie przejażdżkę po pustyni na wielbłądach. Turystów jest tu co niemiara, więc karawana podąża za karawaną, pot leje się z czoła, a widoki wokół rozbrajają. Uwielbiam takie krajobrazy. Wspinamy się po wydmie. Postój, kolejny wielbłądzi parking. Teraz można się samodzielnie wspiąć na szczyt góry z pisaku. I po prostu podziwiać okolicę, lub korzystać z przygotowanych atrakcji jak zjazdy na deskach po piasku.
Więcej »







