Główny Szlak Beskidzki; Chyrowa – Puławy Górne

Dzień 11. Dzisiaj po raz drugi zrobiłem 40 kilometrów. Wstałem tradycyjnie o szóstej, wyszedłem kilka minut po siódmej. Zdecydowanie był to dzień kryzysowy, cały czas wydawało mi się, że idę naprawdę wolno. Pierwszy odcinek z Chyrowej do Pustelni św. Jana, wiedzie przez naprawdę ładny, dziki las. Sama pustelnia, gdzie obecnie stoi kościółek i bije źródło, jest warta zatrzymania się na moment. Natomiast z kolei odcinek z Nowej Wsi na Cergową to przedzieranie się przez chaszcze. Część szlaku jest mocno zarośnięta i zawalona połamanymi drzewami.

Za Cergową robi się już normalnie, a od Lubatowej do Iwonicza Zdroju szlak wiedzie już asfaltem, co pozwala na tym odcinku szybko „nabijać” kilometry. Bardzo podobała mi się stara drewniana zabudowa w Iwonicz
Zdroju. Piękne, pełne uroku miasteczko. Jest tu też sporo sklepów i restauracji, więc można zjeść i uzupełnić zapasy. Potem mam około dwóch godzin przez las do Rymanowa Zdroju i jest to ostatnia okazja na sklep / restaurację.

Z Rymanowa idę najpierw deptakiem, który potem zamienia się w leśną ścieżkę do Wołtuszowa, gdzie możemy zobaczyć pozostałości dawnej wsi. Natomiast jak dla mnie zupełnie bez sensu jest poprowadzony szlak od Wisłoczka do Puław Górnych. Cały czas idzie się asfaltem, głównie przez las. Pozwala to „nabijać” w szybkim tempie kilometry, ale nie o to przecież chodzi, w chodzeniu po górach. Dobre 2 godziny marszu nudną drogą.

Ponieważ chcę dziś zrobić jak najwięcej kilometrów, aby jutro mieć nieco lżej, docieram do Puław Górnych. Wbrew pozorom nie tak łatwo przyszło mi tu znalezienie noclegu. Musiałem obejść ładnych kilka domów. A gdy już mi się to udało, okazało się, że nie mam co liczyć na posiłek. Nie ma tu też żadnego sklepu. Dobrze, że wcześniej zrobiłem spore zapasy i mam też ze sobą kilka liofilizatów. Dzięki temu po całym dniu marszu mogę sobie przygotować „obiad”. Nie na darmo je więc niosę!

Puławy wydają się zupełnie wymarłe, tak jakby funkcjonowały tylko w sezonie zimowym, kiedy można tu jeździć na nartach.

W każdym razie, mam gdzie spać, a jutro do zrobienia tylko 27 kilometrów do Komańczy, gdzie będę chciał się zatrzymać w schronisku PTTK. O ile pogoda pozwoli, bo właśnie zaczęło lać.

Czas: szedłem od ok. 7.00 do ok. 19.30 z jednym dłuższym i kilkoma krótkimi przerwami
Dystans: ok. 40 km
Gdzie spałem: Puławy Górne – kwatera prywatna (pokój 30zł)
Możliwe posiłki na trasie: Lubatowa, Iwonicz Zdrój, Rymanów Zdrój, Puławy
Sklep: Lubatowa, Iwonicz Zdrój, Rymanów Zdrój
Bankomat: Iwonicz Zdrój
Potencjalne noclegi: Iwonicz Zdrój, Rymanów Zdrój, Puławy
Uwagi: duża część trasy wiedzie asfaltem

Podziękowania za wsparcie dla:

 


Może Ci się również spodoba

Proszę, zostaw swój komentarz: