Główny Szlak Beskidzki; Jordanów – Schronisko PTTK na Turbaczu

Dzień 5. Dziś mały dzień dziecka. Wychodzę z Jordanowa o godzinie 8.00 Szlak aż do Rabki jest raczej monotonny. Do Skawy biegnie głównie utwardzoną / asfaltową drogą. W Skawie łatwo też przegapić skręt szlaku z drogi samochodowej w teren. Odcinek ze Skawy do Zakopianki jest dobrze oznakowany, choć mocno zarośnięty. Raczej niewiele osób tu chodzi, bo i po co. Po przecięciu drogi, trafiamy na nową Zakopiankę w budowie. Tu trzeba się przedzierać przez plac budowy.

Gdy już to mi się udaje, kolejny odcinek okazuje się być bardzo słabo oznakowanym. Długa polana, bez jakichkolwiek znaków, gdzie skręcić i gdzie z niej zejść. Droga również zanika. Z pomocą przychodzi mi GPS i aplikacja OsmAnd, na której mapach zaznaczony jest cały Główny Szlak Beskidzki.

W Rabce postanawiam coś przekąsić. Wchodzę do baru i pytam o naleśniki. A miły Pan mi mówi, że co ja będę jadł naleśniki – obiad jest mi potrzebny :) Zamawiam więc danie dnia i za 15 zł mam pyszną wielką porcję placków ziemniaczanych z mięsem i pomidorową!

W ten sposób, szybko minęło mi 15 kilometrów. Szlak robi się górski i przyjemny dopiero za Rabką. Mam podejście na Maciejową, Stare Wierchy i Turbacz. Z pięknymi widokami na Tatry. I tak dnia piątego, docieram do 166 kilometra trasy GSB, czyli do schroniska PTTK na Turbaczu.

Tutaj okazuje się, że w schronisku nie ma dziś miejsc, całość zajmują zielone szkoły. Zostaje podłoga, ale dostaję materac i zajmuję całkiem wygodną salę kominkową. Więc nie jest źle. A jutro Krościenko. Mam nadzieję. Bo zapowiadają burze, a tych w górach się boję.

Z dzisiejszych obserwacji na szlaku. Po drodze spotykam bardzo dużo wycieczek szkolnych. Zadziwiające są różnice pomiędzy nimi. Niektóre świetnie zorganizowane, z przewodnikami, ratownikami GOPR, którzy uczą dzieci zasad bezpieczeństwa w górach i udzielania pierwszej pomocy. Z opiekunami z gitarami, którzy potrafią młodzieży fantastycznie zorganizować czas. I takie gdzie opiekunów nie widać, a młodzież jest puszczona samopas – pije i klnie…

Czas: szedłem od ok. 8.00 do ok. 18.00 z jednym dłuższym i kilkoma krótkimi przerwami
Dystans: ok. 31 km
Gdzie spałem: Schronisko PTTK na Turbaczu, kuchnia czynna do 20.00
Możliwe posiłki na trasie: Rabka-Zdrój, Bacówka PTTK na Maciejowej, Schronisko PTTK na Starych Wierchach, Schronisko PTTK na Turbaczu
Sklep: Rabka-Zdrój
Bankomat: Rabka-Zdrój
Potencjalne noclegi: Wysoka, Rabka-Zdrój, Bacówka PTTK na Maciejowej, Schronisko PTTK na Starych Wierchach, Schronisko PTTK na Turbaczu
Uwagi: połowa trasy wiedzie drogami

Podziękowania za wsparcie dla:

 

Może Ci się również spodoba

1 Odpowiedź

  1. Lipiec 25, 2017

    […] PTTK Markowe Szczawiny Dzień 4: Schronisko PTTK Markowe Szczawiny – Jordanów Dzień 5: Jordanów – Schronisko PTTK na Turbaczu Dzień 6: Schronisko PTTK na Turbaczu – Krościenko nad Dunajcem Dzień 7: Krościenko […]

Proszę, zostaw swój komentarz: