3żywioły – festiwal podróżników

Żeby nie było monotematycznie tylko o Chinach, tym razem o 3żywiołach – czyli festiwalu podróżników, który miał właśnie swoją kolejną osłonę w Krakowie. Mimo iż spędziłem na nim całe trzy dni, to w całości widziałem tylko jedną prezentację. Oczywiście o Chinach ;) Tym razem „z wysokości siodełka” Roberta Maciąga. Była naprawdę świetna. Oraz udało mi się wytrzymać do piątej rano na pokazie filmów podróżniczych. Te zaś mnie rozczarowały.

Ale od początku. Na festiwal wybrałem się przede wszystkim służbowo – prezentować ofertę BT Gaudeamus. Reklamując jednocześnie tramping po Chinach który mam prowadzić we wrześniu. Stoisko mieliśmy pod koniec holu, co miało swój duży plus – stało na przeciwko ekranu i można było oglądać z niego wszystko to co działo się na scenie. Ekipa z Klubu Podróżników Śródziemie cały czas tworzyła przy nas sztuczny tłok, co powodowało iż wiele osób skusiło się na podejście i zapoznanie z ofertą.

Natomiast z punktu widzenia wystawcy było zdecydowanie za mało przerw. A co za tym idzie odwiedzający mieli za mało czasu na spokojne przejście po wszystkich stoiskach i zapoznanie się z ofertami. Choć i tak uważam iż wszystko wypadło bardzo dobrze.

Jak już mówiłem piątek był jedynym dniem kiedy udało mi się zobaczyć nie tylko cokolwiek, ale wręcz przesiedzieć całą noc na sali, podczas pokazu filmów. Rewelacyjnym punktem był film pokazujący bicie rekordu głębokości w nurkowaniu. Zrealizowany z pasją i pokazujący pasję. I uważam iż wszystkie, a co najmniej większość filmów powinna właśnie taka być. W końcu był to festiwal podróżniczy. Natomiast organizatorzy zafundowali nm noc moralizatorską. Pokazującą jak to zatruwamy naszą planetę, jesteśmy źli, a w Afryce dzieci głodują.

Problem istnieje i należy o nim mówić. Rozumiem jeden film, góra dwa. Ale nie całą noc. A przepraszam – był jeszcze film o seks turystyce na Jamajce. Jak to starszym paniom dogadzają młodzi mężczyźni w tamtym rejonie świata. Ale zaraz na początku udało mi się zasnąć – tak był niesamowicie wciągający;)

Dobra, dosyć marudzenia. Ale co się należało to się należało;) Sobotę i niedzielę spędziłem głównie poza salą, ale jak już mówiłem z racji naszego stoiska Gaudeamusowego miałem cały czas podgląd na to co się dzieje. A działo się naprawdę dużo i ciekawie. Aby więcej takich wydarzeń w Krakowie i nie tylko.

Teraz czas na kolejną edycję!


Proszę, zostaw swój komentarz: